Obserwatorzy

28 marca 2016

outfit #fourty four - CASUAL NUDE PINK AND JEANS


Moi mili, nareszcie mam dla Was nowe zdjęcia, tym razem już bardziej wiosennej stylizacji. Choć pogoda jeszcze nie jest do końca taka, jak być powinna, to możemy już powoli wprowadzać cieplejsze akcenty. Wprawdzie ja tutaj jestem jeszcze w golfie i jeansach, ale - właśnie o to chodzi - dodałam jeszcze zdecydowanie bardziej wiosenny beżowy kapelusz i modne ostatnio balerinki z wiązaniami oraz fiołkową torebkę. Dla mnie bardzo wygodny, a zarazem efektowny look na nadchodzące dni.

Mam nadzieję, że odpoczęliście albo odpoczywacie po świętach, bo nieubłaganie powraca szara rzeczywistość i nasze codzienne obowiązki. U mnie świętowania ciąg dalszy, dlatego zapraszam Was do obejrzenia mojego wpisu, a ja tymczasem zbieram się do przygotowania stołu dla gości, którzy lada moment przyjadą. Buziaki!

Ściskam,
PA.TRZ













sweter : sh | spodnie : pull&bear | buty : deezee | kapelusz : hathat | torebka : mohito | naszyjnik : avon


zdjęcia : BARTEK


20 marca 2016

travels #three - THE GREAT GREEK HOLIDAY - ZAKYNTHOS vol. 1 - trips, sightseeing and engagement


Dzisiaj zupełnie o czymś innym. Wiem, że jest marzec i wszyscy zniecierpliwieni czekamy na wiosnę, ale chyba właśnie o to chodzi. Nie ma nic lepszego, by "rozgrzać" swoje myśli ciepłymi wspomnieniami z wakacji. Tym bardziej, gdy mamy, co wspominać! Ten post jest dla mnie bardzo ważny, potraktowałam go trochę jak pewnego rodzaju pamiętnik - stanowi dla mnie przepiękną pamiątkę z podróży. Tak więcej, dobrze się złożyło, że 
setnym (100!)
postem na tym blogu będzie moja relacja z naszych Wielkich Greckich Wakacji. We wrześniu zeszłego roku wybraliśmy się na jedną z greckich wysp - ZAKYNTHOS, znajdującą się na zachodnim wybrzeżu Grecji, niedaleko Kefalonii czy Lefkady. Jak co roku, nie byliśmy wtedy zbytnio zdecydowani na konkretny kraj, ale znaleźliśmy kilka ofert last minute, które nas zainteresowały. Tak - wśród nich był Zakynthos. Jak już wcześniej pisałam, Grecja była w naszych planach wakacyjnych właściwie od zawsze. Jednak do samej wyspy osobiście nie byłam zbytnio przekonana i wciąż szukałam czegoś innego, ale Bartek pozostał nieugięty i bardzo mnie namawiał (jak się potem okazało - miał ku temu istotne powody). Zobaczcie dalej jakie!

Całkiem przypadkowo oprócz nas zgrały się też nasze koszulki!

Powinnam zacząć od tego, że Zakynthos zwiedzaliśmy z biurem Zante Magic Tours. Jest to polskie biuro z polskimi przewodnikami i szczególnie dla Polaków, a jak się okazało, Polacy zaraz Anglikach stanowili największą część turystyczną wyspy. My zarezerwowaliśmy swoje wycieczki jeszcze przed wyjazdem i dobrze zrobiliśmy, bo wielu znajomych miało potem na miejscu problem ze znalezieniem jakiegokolwiek wolnego terminu. Także z całego serca polecam ZMT! Przewodnicy byli przezabawni, pomocni (dla nas szczególnie w jednym wydarzeniu) i widać, że robili to z pasją. Sam program był naprawdę bogaty, nawet w porównaniu z zeszłoroczną Sycylią, stwierdziłam, że zobaczyliśmy naprawdę dużo, dużo więcej. 


Wycieczkę na PÓŁNOC wyspy odbyliśmy 4-tego dnia pobytu na wyspie. Rozpoczęliśmy ją od odwiedzenia prawdziwej zakintyjskiej winiarni, posmakowaniu tych trunków i zobaczenia jak wygląda cały proces przygotowywania win. Po drodze spróbowaliśmy też u lokalnych sprzedawców wielu regionalnych przypraw czy przetworów. Jednak pierwszym punktem była słynna plaża NAVAGIO BEACH, czy też Zatoka Wraku, która jest tak naprawdę wizytówką całej wyspy. Najpierw zwiedziliśmy ją od "dołu".


"Taaaaaaaak bardzo Cię kocham!"

Ta plaża to już nie dokładnie ta, gdzie znajduje się wrak statku, a mała plaża tuż obok - bez ludzi, bez niczego prócz piasku i kamieni.. była tylko dla nas. Taaak - TO TUTAJ POWIEDZIAŁAM "TAK".

"A tak ja Ciebie!"



Przepiękny!


Świetnie to wszystko wykombinowali! Bartek to wiadomo - jest niesamowity, wiedziałam, że  mnie zaskoczy i zrobi coś co, zapamiętam na całe życie... ojj, zdecydowanie tak będzie. Ciężko to opisać słowami, ale mam nadzieję, że chociaż te zdjęcia będą mi o tym zawsze przypominać. A to właśnie za serce z kamieni, nasze inicjały, strzałki na piasku, szampana i kwiaty odpowiedzialna była wspaniała ekipa ZMT.



Zdradzę Wam też za wczasu, że tak - domyślałam się wszystkiego wcześniej, chyba nawet od roku, ale nic nie mówiłam! Mój chłopak - tfu, narzeczony! - jest uroczy, gdy próbuje kłamać, gdyż wychodzi mu to raczej słabo (i dobrze!), a dla mnie po tych ładnych paru latach jest jak "otwarta książka". Kochany.. oczywiście wiedziałam jedynie, że zdarzy się to na tych wakacjach i tego dnia, ale nic a nic więcej!



Przy samym wraku byliśmy dosłownie 5-10 minut na początku przyjazdu do zatoki (zdążyliśmy jedynie zrobić parę zdjęć w wodzie i nawet nie podeszliśmy do wraku), zanim nie przypłynęła po nas łódź. Łódź, która podobno miała nas zabrać na "wygrany w konkursie facebook'owym pobyt na plaży tuż obok tylko dla nas". Oczywiście, to była plaża ze wcześniejszych zdjęć, więc wiadomo, jaki był cel tej przejażdżki. Do tej pory nie mogę wyjść z podziwu, tego zagrania spodziewałam się najmniej!





Po wszystkich emocjach, świętowaniu z szampanem w ręku, gratulacjach - ZWIEDZANIA CIĄG DALSZY. Przed nami był cały dzień na północy wyspy. Te tutaj to widoki z jednego z wybrzeży w drodze na "górę" Zatoki Wraku.



Jedno z ulubionych!

To TA plaża widziana z góry!



Najpiękniejsze miejsce na świecie!

W czasie rejsu na "Błękitne Groty"


Pod koniec dnia odwiedziliśmy jeszcze plażę XIGIĘ. Kto tam był, wie, że może zapachy (siarka i te sprawy) nie są najładniejsze, ale jest to całkiem przyjemne miejsce, na pewno warte zobaczenia i zanurzenia choć kawałka ciała. Ze mnie pływak jest raczej słaby, ale za to Bartek był w swoim żywiole.


Dzień PIĄTY, a właściwie jego popołudnie poświęciliśmy na odwiedzenie słynnej CAMEO ISLAND, czy inaczej Wyspy Ślubów (co za przypadek!). Problemu z dostaniem się tam raczej nie było, ze względu na to, że mieszkaliśmy w Laganas, więc wystarczyło zrobić sobie nieco dłuższy spacer tamtejszą plażą. Chcieliśmy też zobaczyć małe żółwiki próbujące dostać się do morza, które były tam wcześniej widziane, ale niestety nie udało nam się ich spotkać. W mojej opinii, ta malutka odłączona wysepka przy porcie Agios Sostis to jedno z najbardziej urokliwych miejsc na całej wyspie.




Kolejne ulubione miejsce!




Cześć plaży w Laganas w godzinach wieczornych/nocnych była zamykana dla turystów właśnie z powodu tych malutkich stworzonek. Ludzie po prostu często chodząc niszczą miejsca ich wylęgu.


Nic dodać, nic ująć <3

Mój wędrownik!

Tutaj mamy już dzień SIÓDMY. Wycieczka na POŁUDNIE wyspy. Rozpoczęliśmy od zwiedzenia stolicy wyspy Zakynthos, czyli miasta ZAKYNTHOS.



Nie mogłam sobie odmówić fotografowania greckich kotów


Wnętrze kościoła prawosławnego


BEACH TOUR po najładniejszych i piaszczystych plażach wyspy - czas start!

 Gerakas Beach


Numer 5 w ulubionych zdjęciach!



Grecja podbita - 6!


Zażywaliśmy też zabiegów z zielonej glinki, mającej właściwości odżywczo-oczyszczające. Bartek zaszalał i nałożył na całe ciało, ja ze względu na to, że się nie kąpałam, skusiłam się tylko na nogi. Podobno za takie rzeczy normalnie płaci się spore kwoty, a tutaj jest ona powszechnie dostępna, oczywiście dla wszystkich.



Tego samego dnia czekał na nas też REJS NA ŻÓŁWIE. Żółwie Caretta-Caretta są zagrożonym gatunkiem, a tutaj na wyspie otacza się je największą ochroną ze względu na ich częste występowanie u wybrzeży Zakynthos. Los był chyba dla nas łaskawy, gdyż udało nam się je zobaczyć jeszcze tuż przed wejściem na łódkę. Co prawda z daleka, ale zawsze mogło być tak, że nie zobaczylibyśmy ich w ogóle! Potem całkiem chętnie pokazywały się też w trakcie rejsu. Warto też dodać, że żółwie to tak naprawdę jeden z symboli Zakynthos. Wystarczy przejść się po straganach z pamiątkami, a chyba w każdym można dostać pluszową maskotkę żółwia we wszelkich rozmiarach. Pełno też ich na pocztówkach i wszelkich innego rodzaju pamiątkach. Co więcej, w trakcie objazdu po zakintyjskich plażach, odwiedziliśmy też prawdziwy szpital dla żółwi.


Cameo Island od drugiej strony




Późnym popołudniem - KAMPI. Miejsce, gdzie podobno można zobaczyć najpiękniejsze zachody słońca na wyspie. My byliśmy tam nieco wcześniej, ale i tak było przepięknie.


Na koniec EXO CHORA. Drzewko oliwne, które jeśli dobrze pamiętam - ma już ponad 2500 lat, a nadal rosną na nim oliwki!




MOJE ULUBIONE ZDJĘCIA Z ZANTE 2016 :


Choć początkowo nie byłam przekonana, to wyjazd na Zakynthos uważam za swoją najlepszą do tej pory podróż w życiu. Ta wyspa ma naprawdę bardzo dużo do pokazania, szczególnie patrząc na jej niewielkie rozmiary. Tak więc bardzo dużo zobaczyliśmy, odpoczęliśmy i nabraliśmy ochoty na więcej! Jeśli macie jakieś pytanie odnośnie tego greckiego raju to chętnie odpowiem, jeśli oczywiście będę potrafiła. Z tego co zauważyłam to Zante jest coraz bardziej popularne wśród Polaków, więc może też byliście i macie jeszcze jakieś fajne spostrzeżenia? Piszcie w komentarzach :)

Ściskam,
PA.TRZ